Nasze wygłodniałe emocje

Niewątpliwie emocje, które się w nas pojawiają, kształtują i wpływają na nas. Oddziałują na całe nasze życie, na to, o której rano wstaniemy, czy pójdziemy jeszcze przed pracą na rower, czy też na siłownię, w co się ubierzemy, jakie kolory wybierzemy, jak się będziemy zachowywali w ciągu dnia, czy będziemy uśmiechnięci i chętni do pomocy innym, czy też gburowaci i będziemy rozładowywali swoje negatywne emocje i frustrację na innych.

Oczywiście wieloaspektowy wpływ emocji nie skupia się tylko na takich rzeczach, wpływa na nasze ciało, myśli, zachowanie oraz kontakty z innymi osobami. Mnie jednak interesuje, jakie piętno wywierają nasze myśli i pojawiające się emocje na sposób odżywiania.

Z tego, co wiemy o emocjach:

  • mogą być pozytywne (radość, miłość, przyjaźń, duma, zauroczenie, euforia, zauroczenie, nadzieja) lub też negatywne (złość, strach, furia, irytacja, przygnębienie, samotność, rozpacz, niepewność, wstyd)
  • mogą pojawić się w każdym momencie naszego życia
  • mogą wywoływać różne efekty na nas
  • mogą wpływać na nasze myśli, stan ducha, ciało i relacje z innymi osobami
  • mogą wpływać nawet na to, co zjemy, kiedy zjemy, jak zjemy i czy w ogóle cokolwiek spożyjemy
  • są czymś normalnym i zdrowym
  • są naturalną reakcją organizmu na czynniki zewnętrzne (inni ludzie, pogoda, sytuacje) lub czynniki wewnętrzne (ból fizyczny, psychiczny, dyskomfort, praca układu pokarmowego).

Emocje nie są czymś złym. To, że czasem pojawiają się pozytywne, a czasem negatywne stany emocjonalne to nic dziwnego i nienormalnego. Ważne jednak, jak je rozpoznajemy, czy w ogóle potrafimy je rozpoznawać, czy potrafimy je nazwać i najważniejsze, czy potrafimy je kontrolować?

Jak zauważyłam, różnie ludzie reagują na powstające w nich emocje. Zależy to od samoświadomości, samooceny, wykształcenia, środowiska, w którym człowiek się wychowywał, rodziny, wychowawców, osobowości. Oraz, a może i przede wszystkim od rozwoju emocjonalnego. Problemy z kontrolowaniem emocji mogą pojawić się u każdego w każdym wieku. Zauważyłam to u siebie w rodzinie: młode osoby o wysokim poziomie samokontroli, świadome siebie contra starsze osoby niepotrafiące rozpoznać swoich emocji, jakby w ogóle nie istniały, tłumaczące wszystko, co dzieje się w ich ciele, jako objawy chorób fizycznych, np. boli mnie brzuch, bo na pewno zjadłem coś zepsutego lub czuję się źle, bo na pewno jestem głodny lub bierze mnie przeziębienie.

Każde emocje, szczególnie te nieuświadomione, których nie kontrolujemy, mogą oddziaływać na sposób konsumowanego przez nas pokarmu. A oto przykłady:

  1. Sukcesy w pracy, szkole, rodzinne wywołują pozytywne emocje, zwiększają zazwyczaj naszą chęć na pokarmy. Wówczas pojawia się w nas euforia, radość i chęć zjadania większych ilości pokarmów. Jakich? Różnie to bywa, zazwyczaj słodkich, wysokowęglowodanowych, wysokotłuszczowych, wysokoprzetworzonych. Mogą to być jednakowo ciasta, ciasteczka, lody, jak i chipsy, fast foody, pizza, hamburgery. Czujemy się szczęśliwi i nie kontrolujemy ilości oraz jakości konsumowanego pożywienia. Najczęściej robimy to w towarzystwie. Chcemy z innymi osobami dzielić się radością i jedzeniem. Jest nam wtedy dobrze i błogo.
  2. Strach, uczucie straty, samotność, złość na siebie lub innych możemy ,,zajadać”. Wtedy jemy zdecydowanie więcej, tak, jak w poprzednim podpunkcie, kalorycznych, słodkich lub tłustych pokarmów. Pragniemy zapomnieć o rzeczach przykrych, które nas spotkały, o pustce emocjonalnej, niepowodzeniach w życiu osobistym, śmierci bliskiej osoby. Chcemy wypełnić siebie, aby było nam lepiej. Myślimy, że jedząc, pozbędziemy się bólu, lęku, strachu, złości i innych negatywnych emocji.
  3. Z drugiej strony negatywne emocje, takie jak strach, złość, lęk mogą wywoływać efekt odwrotny: zmniejszać nasz apetyt na jedzenie. W takim przypadku przestajemy jeść, ograniczamy ilość jedzenia. Stajemy się smutni, ospali, apatyczni lub nerwowi i chudniemy. Nie jest to absolutnie zdrowe!

Dlatego też ważne jest prawidłowe rozpoznawanie emocji rodzących się w nas. Rozpoznawanie, nazywanie ich i nauka radzenia sobie z nimi. Głodne emocje, nieuświadomione i źle rozpoznane mogą powodować ich zajadanie lub niejedzenie. Mogą stać się przyczyną rozwoju nadwagi, otyłości, cukrzycy, miażdżycy, nadciśnienia, chorób serca i innych zaburzeń w tym zwiększać ryzyko rozwoju nowotworów i chorób psychicznych.

Niekiedy działają odwrotnie i przyczyniają się do rozwoju niedowagi i zaburzeń na tle odżywiania (anoreksji, bulimii, kompulsywnego objadania się, uzależnienia od jedzenia).

Świadomość siebie, swojego ciała, stanu ducha i emocji jest jedynym i skutecznym sposobem na powodzenie terapii dietetycznych, które staram się w swojej pracy wykorzystywać.

Daj znać, co o tym myślisz!