Najczęstsze absurdy dietetyczne

Internet to kopalnia pomysłów. Niestety głównie złych. Dietetyka nie jest tu wyjątkiem. Mówiąc wprost: wiele internetowych porad może być szkodliwych. Czy da się dzięki nim schudnąć? Tak. Czy da się to zrobić w sposób bezpieczny? Często nie. Oto lista największych dietetycznych absurdów, po które niestety nie trzeba było się wkopywać głęboko.

  1. Nie wolno jeść po 18. Ten mit wynika z błędnego przekonania, że zegar wewnętrzny jest jakoś skoordynowany z tym na ścianie. Prawdą jest, że pod wieczór procesy trawienia zwalniają, ale nieprawdą, że ten „wieczór” zaczyna się o 18. Zamiast takich sztywnych ram godzinowych, lepiej przestrzegać normy 2-4 godzin przed snem. W tym okienku nie należy już niczego jeść. A to, czy będzie to 18, czy 21, zależy tylko od tego, o której idziesz spać.
  2. Czerwona herbata spala tłuszcz, a zielona… też. I czerwona herbata, i zielona, zawierają pewne substancje, które można powiązać z metabolizmem kwasów tłuszczowych, ale po pierwsze: za mało, a po drugie: to tak nie działa. Tłuszcz niestrawiony jest wydalany, strawiony – wchłania się. Jedynym sposobem, żeby go zużyć, jest wykorzystanie go jako rezerwy energetycznej, a ten szlak włącza się po 30-40 minutach średnio intensywnego wysiłku. Nie ma innych możliwości.
  3. Węglowodany powodują tycie. Nie. Żadna, absolutnie żadna potrawa nie powoduje tycia, nawet gdyby jeść słoninę. Tycie jest wynikiem przewagi podaży nad popytem w rachunku energetycznym organizmu. I nie ma tu żadnego znaczenia, jakie jest źródło pochodzenia energii: czy to cukry, czy białka, czy tłuszcze.
  4. Mleko jest niestrawne. To, czy potraktujemy to twierdzenie jako mit, zależy od jego doprecyzowania. Laktoza, czyli cukier mleczny, faktycznie jest często problemem, ponieważ ludzki układ trawienny nie musi produkować laktazy, czyli enzymu ją rozkładającego. Nie musi, ale może – to zależy tylko od uwarunkowań genetycznych. U niektórych osób trawienie mleka wyłącza się z wiekiem, a u innych nie. Kto trawi laktozę, może spokojnie pić mleko (choć to z kartonika jest pod wieloma względami mniej korzystne, niż się uważa).
  5. Dieta pomaga wszystkim. Jakaś na pewno, ale to, że dieta, o której opowiadała Ci przyjaciółka, zadziałała u niej, nie znaczy, że zadziała u Ciebie. Czynników, które wpływają na skuteczność procesu odchudzania, jest bardzo dużo i dieta jest tylko jednym z nich. Oczywiście – można wskazać pewne mniej lub bardziej sensowne kroki do lepszej sylwetki, ale nawet wielokrotne doniesienia o skuteczności diety nie są gwarancją powodzenia w Twoim przypadku.
  6. Można nie przejść na dietę, a tylko ćwiczyć i chudnąć. Cóż – to już nie jest tak oczywista sytuacja. Gdyby życie było idealnie zgodne z podręcznikami, to pewnie by tak było, ale dobranie właściwej podaży energetycznej i odpowiedniej aktywności (pod względem formy, czasu i intensywności) jest dość skomplikowane. Zgoda – należy ćwiczyć, i to jakieś 2,5 godziny tygodniowo, ale zwykle efekty diety będą zdecydowanie lepsze, jeśli jednocześnie skorzystasz z dobrze dobranej diety.
  7. Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia. Tu wielkie brawa dla specjalistów od marketingu, którzy wcisnęli tę bzdurę jako podparcie kampanii płatków śniadaniowych. Śniadanie jest dokładnie tak samo ważne, jak każdy inny posiłek. Jeśli przechodzisz na dietę, to musisz ograniczyć ryzyko przepadnięcia kolejnego posiłku (zresztą zawsze należy zachować regularność), a wtedy śniadanie przestaje spełniać funkcję mitycznego „zapasu”. Organizm tak nie działa – nie odkłada sobie niczego ze śniadania „bo nie wiem, kiedy zjem”. Nie wolno zaniedbywać śniadań, ale nie wolno też lekceważyć roli innych posiłków.
  8. Cukier uzależnia. I znów – można zmierzyć aktywność różnych rejonów mózgu po podaniu porcji glukozy. Faktycznie przypominają one aktywność po zażyciu niektórych narkotyków. „Uzależnienie” od cukru ma jednak charakter głównie kulturowy – można z powodzeniem odstawić słodycze i nie mieć z tego powodu żadnych problemów. Samo jedzenie ciastek może być przyjemnością, ale nie jest uzależniające bardziej niż poranne spacery czy popołudniowe ćwiczenia oddechowe.
  9. Dieta trwa miesiąc. Nie. Dieta trwa całe życie. Dlatego kompletnie bezsensowne są postanowienia „od dziś nie jem cukru ani chipsów”. Może i są one zdrowe, ale jeśli utrzyma się je tylko przez miesiąc, to po powrocie do starych zwyczajów żywieniowych wrócą też związane z nimi problemy, dlatego punktem docelowym nie powinna być dieta redukcyjna, tylko dieta zrównoważona. Dietetyka to nie tylko drastyczne chudnięcie, ale przede wszystkim praca nad zwyczajami żywieniowymi.
  10. Woda rozrzedza soki trawienne i przez to się tyje. Woda rozrzedza soki trawienne? Wypita w pewnym momencie może to zrobić, ale w żaden sposób nie wpływa to na skuteczność trawienia. Organizm ma zdolność pojmowania świata lepiej niż wielu domowych dietetyków i odróżnia wodę w żołądku od pokarmu – wyprodukuje tyle soków trawiennych, żeby to, co ma zostać strawione, strawiło się. Rozcieńczenie soków trawiennych nie prowadzi do spadku ich skuteczności, za to pewna dodatkowa ilość wody może sprzyjać nawet lepszemu wchłanianiu bardziej rozwodnionej treści pokarmowej.

Nie bierz niczego, co przeczytasz w internecie, za pewnik. Wokół dietetyki narosło tyle idiotycznych mitów, że łatwo zrobisz sobie krzywdę. Jeśli chcesz być dobra w układaniu jadłospisów, zawsze przy takich mitach pytaj „dlaczego tak się dzieje”. Odpowiedzi znajdziesz w podręcznikach fizjologii, a często we własnej głowie. Jeśli trafisz na podobne mity, kwestie, które budzą Twoje wątpliwości, napisz do mnie – odpowiem Ci, jak jest naprawdę. Możesz też pytać w komentarzach – udzielę odpowiedzi, która rozwieje Twoje wątpliwości.

Daj znać, co o tym myślisz!