Gdy gluten szkodzi, część 1.

Gluten, czyli niektóre białka roślinne zawarte w pszenicy, życie, jęczmieniu, pszenżycie i owsie, u niektórych osób mogą szkodzić. Oprócz wywoływania nieprzyjemnych reakcji ze strony układu pokarmowego, jak bóle brzucha, wzdęcia i biegunki, to na dodatek mogą wpływać na stan nabłonka jelit, skóry, czy wpływać na samopoczucie. Do takich patologicznych stanów należy nadwrażliwość na gluten.

Co to jest nadwrażliwość na gluten i jakie są jej przyczyny?

Nadwrażliwość na gluten to stan, w którym po spożyciu pokarmu zawierającego gluteniny i glidyny, dochodzi do powstania niepokojących objawów, głównie ze strony układu pokarmowego. Jednak zarówno w badaniach krwi, jak i w większości biopsji nabłonka jelit, u pacjentów nie obserwuje się zmian charakterystycznych dla celiakii ani alergii na gluten.

Nieceliakalna nadwrażliwość na gluten, jak donoszą dane publikowane na całym świecie, pojawia się znacznie częściej niż celiakia i może dotyczyć nawet 6% populacji. Jednak jej przyczyny nie są do tej pory dokładnie poznane. Wiadomo, że do jej wystąpienia niezbędne jest spożywanie glutenu, ale dlaczego niektóre osoby na nią chorują, a niektóre nie? Nie zostało to jak na razie wyjaśnione. Wydaje się, że osoba chorująca na to schorzenie może w specyficzny sposób reagować na inne białka występujące w pszenicy. Mam tutaj na myśli inhibitory alfa-amylazy i trypsyny oraz aglutyniny. Układ odpornościowy takich osób staje się nadwrażliwy na te substancje i produkuje cytokiny prozapalne, które z kolei wywołują rozsiane po całym organizmie reakcje zapalne, przyczyniając się w dużej mierze również do powstawania chorób autoimmunologicznych.

Niektórzy naukowcy dopatrują się w rozwoju choroby także niebiałkowych komponentów, mieszczących się w ziarnach zbóż, jak mono-, di- i oligosacharydy. Jest to zrozumiałe, gdyż po wdrożeniu u pacjentów diety FOODMAPs, wykluczającej te związki, chorzy zauważyli znaczną poprawę zdrowia i samopoczucia. Oczywiście długotrwały ,,zły” stres, czyli tak zwany dystres, zakażenia wirusowe, bakteryjne i pasożytnicze, ciąża, a nawet złe nastawienie do glutenu i wiara w szkodliwą moc tego białka, mogą jak najbardziej przyczynić się do wzmocnienia objawów nietolerancji glutenu nie związanej z celiakią.

Coraz więcej badań poświęca się mikrobiocie jelitowej. Wiadomo już, że bakterie zamieszkujące nasze jelita odgrywają kluczową rolę w naszym życiu. Umożliwiają trawienie i rozkład pokarmów, jak również pozyskiwanie energii z pożywienia. Znacząco wpływają na nasz układ odpornościowy, chronią jelita przed ,,najeźdźcami” z zewnątrz, wytwarzają substancje uszczelniające jelita oraz liczne hormony, które poprzez nerw błędny, kontaktują się z naszym mózgiem. Oddziałują na nasze zachowanie, smak, zapach i preferencje żywieniowe, a nawet na naszą masę ciała. Jednak dysbioza, czyli zaburzenie równowagi mikrobiologicznej jelit, może w znacznej mierze, przyczynić się do powstania wszelkiego rodzaju powikłań ze strony układu pokarmowego. Do najczęstszych komplikacji można zaliczyć biegunki, wzdęcia, bóle brzucha i właśnie nietolerancję glutenu oraz laktozy.

Objawy nieceliakalnej nadwrażliwości na gluten.

Pacjenci obserwujący u siebie nadwrażliwość po spożyciu produktów zawierających gluten, najczęściej skarżą się na bóle brzucha, uczucie pełności jelit, nieprzyjemne wzdęcia i gazy oraz biegunkę. Czasem mogą pojawić się odbijanie, zgaga, nudności i wymioty. Znacznie rzadziej występują zaparcia. Oprócz objawów jelitowych, uzewnętrzniają się również symptomy pozajelitowe, jak złe samopoczucie, przewlekłe zmęczenie, brak siły, niepokój, lęk, bóle głowy, depresja. Co ciekawe, niekiedy chory odczuwa silne bóle stawów i mięśni, drętwienie kończyn górnych lub dolnych i problemy skórne. Dużym problemem jest również szybka utrata masy ciała, która głównie wywołana jest problemami jelitowymi i niechęcią lub nawet strachem przed jedzeniem.

Sposób leczenia.

Niestety obecnie schorzenie to nie jest uleczalne. Może pojawić się, w każdym wieku i zawsze może zaniknąć. Niezawodnym sposobem zmniejszającym objawy chorobowe, jest po prostu wyeliminowanie produktów bogatych w gluten. Innym podejściem jest zastosowanie diety FOODMAPs, niwelującej głównie produkty bogate w cukry proste, jak fruktoza, fruktany, laktoza oraz alkohole polihydroksylowe. Do tej ostatniej grupy zaliczane są coraz popularniejsze sztuczne substancje słodzące, czyli ksylitol, sorbitol i mannitol. Co mnie bardzo zaskoczyło to to, że duże ilości węglowodanów prostych zawierają popularne produkty, takie jak nasiona roślin strączkowych, twaróg, maślanka, jogurty, a nawet cebula, czosnek, kapusta, pory, grzyby, brokuły i kalafior.

Kilka słów na zakończenie.

Nieceliakalna nadwrażliwość na gluten nie jest schorzeniem aż tak poważnym jak celiakia, czy alergia na gluten, jednak powinna być uwzględniana w sposobie żywienia i leczenia. Choć może być to choroba przejściowa, pojawiająca się w trakcie życia w odpowiedzi na szkodliwe działanie środowiska, stres, drobnoustroje, czy tez inne czynniki to nie może być bagatelizowana. Odczuwając jej objawy, moim zdaniem, nie należy od razu wykluczać glutenu ze swojej codziennej diety. Najlepiej jest zgłosić się do lekarza, aby wykonać badania diagnostyczne i wykluczyć występowanie innych schorzeń, często poważnych, mogących dawać podobne objawy chorobowe.

Daj znać, co o tym myślisz!