Dieta przyszłości

Mieszkańców Ziemi z roku na rok przybywa. Obecnie jest to jednak bardzo szybki proces, w porównaniu do przyrostu naturalnego w XVII, czy XVIII wieku. Dawniej ilość dzieci, które dożyły wieku reprodukcyjnego była znacznie mniejsza, gdyż nie wynaleźliśmy wtedy skutecznych leków i szczepionek do walki z rozpowszechnionymi chorobami. Obecnie potrafimy sobie radzić z większością najczęściej występujących patogenów. Prowadzimy też obowiązkowe szczepienia ochronne. Nic więc dziwnego, że z roku na rok przybywa nas. Dużym problemem w przyszłości będzie wyżywienie. Już teraz ok 800 mln ludzi spośród 7 mld żyjących na Ziemi cierpi głód lub jest niedożywiona. Jest to duży problem, który na pewno wzmocni się w niedalekiej przyszłości. Co więc można zrobić? Gdzie znaleźć miejsce na hodowlę roślin i zwierząt?

Na hodowlę zwierząt w porównaniu z uprawą roślin, wykorzystuje się znacznie więcej miejsca i jest to blisko 70% gruntów rolnych. Taka produkcja jest kosztowniejsza i bardziej obciąża środowisko naturalne. Chodzi tutaj o zużycie wody, energii elektrycznej, emisję gazów cieplarnianych, jak również pasz. Skoro ludzi przybywa to jest nam potrzebne coraz więcej miejsca, aby mogli żyć i prawidłowo się rozwijać. Jednak z jedzenia nie da się zrezygnować i również istnieje potrzeba przeznaczenia większej ilości miejsca na jego wyprodukowanie. Jesteśmy tym co jemy, więc powinno nam zależeć przede wszystkim na pożywieniu dobrym jakościowo i zdrowym. Niestety coraz częściej do produktów białkowych dodawane są różne tanie substancje, które maja zwiększyć ilość wytworzonego pokarmu. Mogą to być woda, czy też hydrolizaty białkowe – tanie i nowoczesne, ale nie koniecznie zdrowe wypełniacze pokarmu.

Jak będzie wyglądała dieta w przyszłości? Gdzie wytworzymy dobra, które staną się źródłem naszego codziennego menu? Odpowiedź wydaje się prosta. Dieta przyszłości oparta będzie w większości na produktach roślinnych, gdyż hodowla roślin jadalnych zajmuje mniej miejsca i w znacznie mniejszym stopniu eksploatuje nasze środowisko. Oczywiście w diecie nie może zabraknąć białka. Wydaje się, że podstawowym źródłem pełnowartościowego białka będą …. OWADY! Trochę nie do uwierzenia, ale jednak nie tak do końca. Przecież w odpowiedni sposób świerszcze, koniki polne, mrówki, szarańcze i chrząszcze były już od dawien dawna przygotowywane przez mieszkańców Afryki, Azji, Australii, czy Ameryki Południowej. Owady oraz larwy są bardzo dobrym źródłem niezbędnych aminokwasów, które nie możemy samodzielnie wytworzyć w naszym organizmie. Do takich aminokwasów egzogennych należą arginina, fenyloalanina, histydyna, izoleucyna, leucyna, lizyna, metionina, treonina, tryptofan i walina. Bez nich nasz organizm nie może działać w prawidłowy sposób.

Owady zawierają również inne potrzebne nam składniki odżywcze, takie jak tłuszcze, w szczególności niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę B12, B2, C, E oraz biologicznie aktywna formę witaminy A. Posiadają także błonnik pokarmowy, poprawiający perystaltykę jelit i obniżający stężenie trójglicerydów, cholesterolu frakcji LDL i glukozy. Jego źródłem jest chityna, będąca świetnym wypełniaczem codziennego menu dla osób chcących zrzucić kilka zbędnych kilogramów. W larwach i dorosłych owadów kryje się także całe mnóstwo składników mineralnych, jak magnez, sód, potas, wapń, żelazo, cynk i fosfor.

Oczywiście witaminy, minerały, białko, węglowodany i tłuszcze to nie wszystko. Liczy się również wartość energetyczna, którą musimy zaspokoić w ciągu dnia. W zależności od rodzaju owada oraz jego rozwoju ilość kcal, jakie możemy dostarczyć naszemu organizmowi w 100 g waha się między 480, a 550 kcal. Jest to naprawdę dobry wynik, szczególnie w porównaniu z wartością kaloryczną białka pochodzenia zwierzęcego: karkówka wieprzowa 267 kcal, wieprzowina bez kości 510 kcal, jajo kurze 139 kcal.

Kolejnym plusem odżywiania się owadami jest ich hodowla: energooszczędna, ekologiczna i znacznie bardziej wydajniejsza. Nie zajmuje tyle miejsca, co hodowla zwierzęca, a umożliwia wyżywienie znacznie większej ilości ludzi. Wielka zaletą jest również niska emisja gazów cieplarnianych, mniejsza powierzchnia żywego inwentarza, niewielkie wymagania powierzchni hodowli, mała emisja amoniaku do środowiska i mniejszy potrzebny kapitał początkowy. Owady zużywają także znacznie mniej naszej drogocennej wody, potrzebują też mniej biomasy, aby szybko i efektywnie rosnąć i rozwijać się. Niestety raczej nie wszyscy ludzie są w stanie spróbować owadziego menu. Wynika to raczej z naszych ograniczeń kulturowych, wychowania, strachu przed nowymi smakami i sposobem myślenia, niż z samych walorów smakowych. Cóż, może w przyszłości staniemy się znacznie bardziej otwarci lub też do pewnych zmian zmusi nas środowisko.

Daj znać, co o tym myślisz!