Dieta a Święta Bożego Narodzenia. Jak pozostać na diecie pomimo pokus?

Długo zastanawiałam się, o czym powinnam napisać kolejny wpis. Co Was zainteresuje? Co zaciekawi? Szczególnie, że teraz zbliża się niespokojny okres: przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, wcześniej Mikołajki. Wariactwo w sklepach, tłum ludzi przy kasach, na sali. Na ulicach wzmożony ruch. Wszystkim gdzieś się spieszy. Nie mają czasu na to, aby przystanąć, zauważyć piękno otaczającej przyrody, wschód lub zachód słońca, posłuchać śpiewu ptaków i zachwycić się zimową przyrodą. Dlatego też stwierdziłam, że napiszę o tym, co może Was zaciekawi, czyli o tym, jak utrzymać dietę, nawet w święta. Nie wiem, co mi z tego wyjdzie, ale mam nadzieję, że opublikuję całą serię artykułów, które w jakiś sposób Wam pomoże. Nie zmniejszy waszej mobilizacji do utrzymania właściwego żywienia, zwiększy poczucie skuteczności i zmniejszy stres psychiczny.

Po pierwsze: relaks!

Do Świąt Bożego Narodzenia pozostały niecałe 3 tygodnie. To niezbyt dużo czasu. Trzeba poczynić już niezbędne przygotowania: sporządzić listę prezentów dla najbliższych, listę gości, którzy przybędą na Wigilię, przygotować menu i listę produktów do kupienia. Do tego wszystkiego zbliża się koniec roku, czyli roczne podsumowanie naszych osiągnięć w pracy. Może szef będzie miał dla nas dodatkowe obowiązki, nadgodziny itd. I jeszcze to szaleństwo w sklepach i poza nimi! Jak w takich warunkach utrzymać motywację do kontynuowania diety? Jak się nie poddać, gdy wokół narasta stres?!

Przede wszystkim znajdźmy w ciągu dnia czas tylko dla siebie. Nie może być tak, że przez cały dzień pracujemy na pełnych obrotach. Prowadzi to przede wszystkim do wyczerpania fizycznego i psychicznego. A jak wiadomo, im bardziej jesteśmy zmęczeni, tym mamy mniejszą kontrolę nad sobą. Stajemy się bardziej agresywni i wyżywamy się na innych ludziach. Jesteśmy znacznie mniej odporni na sytuacje stresowe, które pojawiają się wokół nas. Może to być zarówno stres fizyczny, czyli hałas, zimno, ciepło, zanieczyszczenie, uraz, operacja, wirusy, bakterie, jak i stres psychiczny: nadmiar obowiązków, lęk, gniew, wyrzuty sumienia. To wszystko nas osłabia. Przeobrażamy się w osoby bardziej podatne na choroby. Gorzej radzimy sobie z sytuacjami, których nie jesteśmy w stanie wcześniej przewidzieć (zepsuty czajnik, problemy dziecka w szkole, śmierć w rodzinie). Osłabia się nasz tzw. ,,mięsień samokontroli”.

Czym jest samokontrola?

Zanim wrócę do myśli przewodniej artykułu, chciałabym wyjaśnić kwestię samokontroli. Co to takiego? Samokontrola, jak sama nazwa wskazuje to świadoma możliwość kontrolowania siebie, swoich zachowań, myśli i reakcji. Nasza samokontrola kształtuje się przez całe życie, począwszy od momentu, kiedy byliśmy noworodkiem, aż do późnej starości. Uczymy się i nabywamy zdolności, rozwijamy ją cały czas. Na to, jak silna jest nasza samokontrola, wpływa wiele czynników: wychowanie, czynniki genetyczne i podatność na występowanie chorób, świadomość ciała oraz swoich myśli, wyrażanie i nazywanie emocji oraz sposób radzenia sobie z nimi, czynniki środowiskowe, społeczeństwo, kultura. A nawet pora roku, czy pora dnia (wieczorem jesteśmy bardziej zmęczeni i nasza samokontrola słabnie).

Samokontrolę można porównać do mięśnia: im bardziej nad nią pracujemy, tym lepiej się rozwija. Staje się coraz silniejsza. Przykładowo: będąc na diecie odchudzającej, początkowo tak jak zwykle podjadamy między posiłkami czekoladę. Z czasem uczymy się zdrowych nawyków i zaczynamy podjadać surowe warzywa, owoce, orzechy, bakalie. Po kilku tygodniach staramy się stosować inne techniki, gdy pojawi się u nas zachcianka, np idziemy się napić herbaty, wychodzimy na spacer, robimy kilka spokojnych wdechów i zapominamy o podjadaniu. W ten sposób stopniowo nasz wewnętrzny mięsień samokontroli rośnie w siłę.

Jednak pamiętajmy – każdy mięsień ma swoją wytrzymałość! Zbytnie zmęczenie powoduje powstanie zakwasów, urazów, przeciążenia, naderwania ścięgien i więzadeł. W konsekwencji unieruchomienie na kilka dni, tygodni lub operacja i rehabilitacja. Przekładając to na język dietetyczny – w momencie zbytniego wyczerpania nadmiarem obowiązków porzucamy dietę. Na chwilę i zaczynamy nałogowo objadać się słodyczami, a może na dłuższy czas. Nasz nastrój się pogarsza, bo czujemy się źle. Znowu nie wytrwaliśmy na diecie. Znowu przytyjemy. Uważamy, że diety dla nas nie mają sensu, bo jesteśmy beznadziejni. Spada nasza motywacja do działania i do kontynuowania zdrowego odżywiania. Znowu przybieramy na wadze. Po kilku miesiącach zastanawiamy się, czy znowu zaczynać kolejną dietę. ,,Czy to ma sens? Pewnie znowu skończy się tak, jak zawsze – porzuceniem diety” – myślimy.

Takie myślenie jest destrukcyjne. Osłabia nas, nasze poczucie skuteczności. Zwiększa prawdopodobieństwo ponownego przytycia i niepowodzeń dietetycznych. Czujemy się bezradni, źli na siebie. Może nawet popadniemy w depresję. Dlatego też trzeba dać sobie trochę luzu. Odrobinę wyrozumiałości, aby nie przeciążyć mięśnia samokontroli.

Wracając do głównego wątku artykuły, powinniśmy znaleźć w ciągu dnia, szczególnie przed świętami, odrobinę czasu dla siebie. Potrzebna jest nam chwila relaksu, tak aby rozluźnić mięsień samokontroli. Dzięki temu będzie on znacznie lepiej funkcjonował, szczególnie, gdy natrafimy na nieprzewidywalne sytuacje, które będą go dodatkowo obciążały. Poradzimy sobie ze stresem i wytrwamy na diecie.

A oto przykładowe sposoby, które mogą rozluźnić nas, przywracając wewnętrzną harmonię.

Warto je stosować, szczególnie teraz, gdy narażeni jesteśmy na przedświąteczne wyczerpanie. Dodatkowo mniejsza ilość światła słonecznego, zimno i osłabiona odporność. Wszystko próbuje nas osłabić i negatywnie wpływać na myśli, uczucia i utrzymanie prawidłowej wagi.

  • Rano, gdy zadzwoni budzik, nie wstawaj od razu. Daj sobie chwilę na wyciszenie. Zrób 3 głębokie oddechy. Skup się na swoich płucach. Poczuj, jak świeże powietrze wchodzi do Twoich pęcherzyków płucnych, jak rozszerzają się oskrzela. Następnie przepchnij powietrze do brzucha. Powstał piękny balonik. Dotleniasz i rozluźniasz teraz narządy wewnętrzne. Następnie wróć powietrzem do płuc. Zrób bardzo powolny i długi wydech ustami. Powtórz to ćwiczenie kilka razy. Skupisz się na sobie, rozluźnisz, rozładujesz emocje. Łatwiej będzie Ci rozpocząć dzień.
  • Po południu idź na rower, basen, siłownię, trampoliny, kręgle, czy też spacer. Zmęcz się fizycznie. Rozładuj napięcie i powstałe emocje. Zwiększ wydzielanie witaminy D, przebywając na słońcu oraz syntezę serotoniny i endorfin. Poczuj siłę i radość!
  • Idź do kina, teatru, muzeum.
  • Posłuchaj ulubionej muzyki.
  • Spotkaj się z przyjaciółmi.
  • Zrób sobie ulubioną herbatę. Napij się ulubionego piwa lub lampkę wina. Oczywiście wszystkiego z umiarem.
  • Umów się na relaksujący masaż ciepłą oliwkę, gorącymi kamieniami, aromatyczną prawdziwą czekoladą lub miodem. Zapomnij o obowiązkach, sytuacjach denerwujących i stresorach.
  • Przejdź się do kosmetyczki. Zrób sobie regulację brwi, nowy kolor paznokci, peeling twarzy, szyi i dekoltu. A może warto odmienić i odżywić również swoje włosy?
  • W ciągu dnia znajdź spokojne miejsce tylko dla Ciebie. Usiądź wygodnie. Zamknij oczy. Wsłuchaj się w siebie i nie myśl o niczym. Nie oceniaj. Niech pojawiające się myśli, słowa lub obrazy ulatują. Nie myśl o tym, co było, co będzie. Jest tylko  tu i teraz. Tylko teraźniejszość.
  • Wracając z pracy, ze sklepu lub z każdego innego miejsca, zatrzymaj się na chwilę. Popatrz w niebo. Co widzisz? Chmury, czyste niebo, słońce, gwiazdy? Posłuchaj otaczającego Cię świata. Co słyszysz? Rozmowy ludzkie, gwar samochodów, szum morza, śpiew ptaków? Zamknij oczy. Co czujesz? Napięcie wewnętrzne, złość, radość, ból pleców, stóp.
  • Przejdź się do parku, lasu. Generalnie tam, gdzie są drzewa i nie chodzi zbyt dużo ludzi. Wybierz sobie swoje własne drzewo, które w jakiś sposób Ci się spodoba. Popatrz na nie, na liście, koronę, korę. Następnie podejdź bliżej i obejmij je. Zamknij oczy. Poczuj jego teksturę, zapach. Oddychaj spokojnie i głęboko. Wycisz ciało i umysł.
  • W ciągu dnia, gdy jesteś zdenerwowany, przed odebraniem telefonu, czy odpowiedzią, weź jeden lub dwa spokojne i głębokie oddechy. Dzięki temu nie będziesz wyżywał się na otoczeniu i dodatkowo rozluźnisz się.
  • Jedząc jedz. To bardzo prosta zasada. Gdy spożywasz posiłki, skup się na tym, co masz na talerzu. Zobacz cały posiłek. Jego konsystencję, sposób podania, kolory. Spożywając pokarm, wyłącz lub wycisz telefon, odłóż gazetę, wyłącz radio, komputer, TV. Jedz wolno, odczuwając smaki i zapachy. Dokładnie przegryzaj każdy kęs. Twój układ pokarmowy będzie Ci wdzięczny, a sam również poczujesz się spokojniejszy. Oraz odczujesz, kiedy tak naprawdę jesteś najedzony.
  • Uprawiaj jogę. Poćwiczysz w ten sposób koncentrację, wzmocnisz mięśnie i rozciągniesz więzadła. Poczujesz się, jak nowo narodzony!
  • Wieczorem zrób sobie aromatyczną, ciepłą kąpiel z bąbelkami i świecami. Włącz spokojną muzykę. Wycisz się. Wsłuchaj się w swoje ciało, oddech. Pomyśl o tym, jakie emocje Ci teraz towarzyszą. Jak się czuje Twoje ciało. Jeżeli czujesz napięcie, dyskomfort, to zastanów się, czym jest on spowodowany. Jak możesz nad nim zapanować? Jak możesz go zmniejszyć?

 

Daj znać, co o tym myślisz!