Najczęściej spotykane błędy żywieniowe, część 2

Niezwykle często ulegamy pokusom. Nęcą nas gotowe dania typu fast food, ciepłe pączki, czy chrupiące grillowane ziemniaczki ociekające tłuszczem. Jednak dopiero po pewnym czasie, a dokładnie po zjedzeniu nieodpowiedniego posiłku wchodzimy na wagę, a tam zaskoczenie – dodatkowe kilogramy. Jakie jeszcze błędy najczęściej popełniamy w codziennym życiu?

  1. Używanie zamienników cukru.

Bardzo poważnym błędem, który popełniamy podczas przechodzenia na dietę odchudzającą, jest rezygnowanie z cukru na rzecz jego słodkich zamienników. Zamiast słodzić herbatę, kawę, czy piec ciasta stosując zwykły biały lub brązowy cukier, stwierdzamy, głównie przez otaczające nas reklamy, że zdrowiej jest zastąpić cukier jego zamiennikiem. Do tego celu wykorzystujemy słodziki, substancje intensywnie słodzące, ksylitol, aspartam, stewię, czy lukrecję. I choć smak naszych ulubionych potraw dalej jest słodki, czasem z delikatną domieszką pochodzącą od nowej substancji słodzącej, to ilość przyjmowanych kalorii jest trochę mniejsza. Czujemy się dzięki temu lepiej. Ale prawda jest taka, że choć faktycznie przyjmujemy mniej kcal i zachowujemy słodki smak produktów, to nie jest to dla nas aż tak zdrowe i dobre. Obecnie prowadzone są jeszcze badania, ale już w tym momencie przynoszą ciekawe rezultaty. Zauważono, że słodkie zamienniki cukru zmieniają smak potraw i negatywnie wpływają na układ nagrody w naszym mózgu. Mózg nie jest zaspokojony po spożyciu, czy wypiciu słodkiego napoju, gdyż nie otrzymał glukozy, czyli odpowiedniej ilości energii. Nie odczuwamy też euforii, a poziom wydzielanej serotoniny i dopaminy nie zwiększa się. Nieusatysfakcjonowanie układu nagrody i nas samych skutkuje dalszym wysyłaniem sygnału o chęci zaspokojenia tej fizycznej potrzeby. W efekcie zwiększa się nasze łaknienie i dalej szukamy czegoś słodkiego lub też zjadamy większą ilość innych pokarmów, w tym tłuszczów.

Znacznie rozsądniej jest całkowite zrezygnowanie z dosładzania napojów i pokarmów lub ich ograniczenie. Dzięki temu po pewnym czasie przyzwyczaimy się i nie będziemy poszukiwać słodyczy. Można też słodkie przekąski zastąpić czymś znacznie zdrowszym, czyli warzywami, sokami warzywnymi, sokami warzywno – owocowymi lub owocami. Dzięki temu dostarczymy dodatkowo swojemu ciału błonnik pokarmowy i niezbędne do prawidłowego funkcjonowania witaminy.

  1. Ograniczenie ilości węglowodanów na korzyść białka.

Wiadomo, że przyjmowanie zbyt dużej ilości węglowodanów z dietą, głównie mam tutaj na myśli cukry proste jak miód, ciasta, ciasteczka, soki owocowe, napoje i energetyki, nie jest zdrowe. Powoduje nagłe skoki poziomu glukozy we krwi i insuliny, próchnicę zębów, nadwagę, nadmierne odkładanie się tłuszczów w okolicy brzusznej, a nawet może wywołać choroby serca, układu krwionośnego i cukrzycę typu II. I jest to prawda.

Jednak nie można całkowicie ograniczyć węglowodanów, ponieważ niektóre z nich są dla nas jak najbardziej zdrowe. Do zdrowych należą cukry złożone, znajdujące się w ciemnym pieczywie, kaszach, makaronach, a także warzywach i owocach o niskim i średnim indeksie glikemicznym. Są one niezastąpionym źródłem energii, wykorzystywanym do podejmowania aktywności zawodowej i fizycznej, oraz procesów podstawowych jak oddychanie, termoregulacja, trawienie, krążenie krwi. Glukoza pochodząca z węglowodanów, magazynowania w mięśniach i wątrobie w formie glikogenu, uwalniana jest i wykorzystywana jako źródło energii w początkowych fazach aktywności. Wystarcza w zależności od poziomu wytrenowania i intensywności wysiłku na 30 minut do 180 minut pracy mięśni. Później organizm zaczyna uzyskiwać potrzebną energię z innych źródeł, jak tłuszcze oraz białka. Stosowanie diety ubogiej w węglowodany powoduje niepełne spalanie tłuszczów i powstawanie ciał ketonowych, obciążających nerki i wywołujących zakwaszenie całego ciała. Również dostarczanie zbyt małej porcji węglowodanów prowokuje zużywanie białka, jako energii. A gdzie nasz organizm gromadzi duże ilości białka? W mięśniach! Więc przyjmowanie ubogiej ilości węglowodanów w pożywieniu, wyrządza nam więcej złego niż dobrego, gdyż dochodzi do niszczenia mięśni. W konsekwencji stajemy się słabsi, mniej wydajni, choć faktycznie chudniemy. Ale nie jest to zdrowy sposób odchudzania!

Często zastępuje się węglowodany białkami, żeby zwiększyć metabolizm i przyspieszyć efekty kuracji odchudzającej. Tak jest w przypadku diety Dukana. W początkowej fazie wyrzuca się cały tłuszcz i cukry z diety na korzyść białka. Faktem jest, że szybko chudniemy, gdyż jest ono mało kaloryczne. Poza tym organizm potrzebuje dużo energii do jego przetworzenia. Niestety rozkład białek na aminokwasy bardzo obciąża nasze nerki i wątrobę. Powstają związki szkodliwe, jak amoniak i azot, których trzeba się pozbyć. Konsekwencją jest nadmierna praca nerek i wątroby, odwodnienie, a czasem zapalenie układu moczowego i formowanie się kamieni nerkowych. Pijąc większą ilość płynów, głównie wody, na pewien czas można zapobiec zakwaszeniu organizmu. Jednak z czasem gromadzi się duża ilość homocysteiny, związku wywołującego miażdżycę i chorobę Alzheimera, oraz innych związków, rozwija stan zapalny, czego konsekwencją jest niewydolność nerek oraz wątroby.

Dieta bogata w białko niekorzystnie oddziałuje również na pracę mózgu. Ograniczając węglowodany będące źródłem glukozy (paliwa dla naszego mózgu), spowalniamy pracę tego narządu. Jesteśmy ospali, zmęczeni, rozdrażnieni i brak nam energii. Zresztą po zakończeniu diety widać efekt jojo, którego raczej chcemy uniknąć.

  1. Unikanie śniadania.

Śniadanie jest niezbędnym źródłem energii do rozpoczęcia nowego dnia. Dzięki niemu jesteśmy pełni życia, nie brak nam energii, pracujemy na pełnych obrotach. Nie jedzenie tego ważnego posiłku widziałam już niejednokrotnie. Sama sprawdzałam to na sobie nie jeden raz i za każdym razem odczuwałam te same efekty. Po pierwsze po kilku godzinach doznawałam zmęczenia, ogólnego wyczerpania. Ciężko było mi się skupić na wykonywaniu prostych czynności, czy to w domu, czy w pracy. Niekiedy bolała mnie głowa, chciało mi się spać, a moje reakcje były spowolnione. Pojawiło się również rozdrażnienie i niechęć do wszystkiego. Czekałam na obiad, myślałam tylko o nim. Wreszcie upragniona przerwa i choć nie czułam już głodu to biegłam na posiłek, byleby usiąść i odpocząć, tak bardzo odczuwałam zmęczenie. Po zjedzeniu, czy nawet bardziej wmuszeniu w siebie obiadu, miałam ochotę na coś jeszcze. Byleby było słodkie i bardzo ale to bardzo kaloryczne. A po zakończeniu pracy w domu zjadałam kolejny posiłek i wielką kolację, jednak cały dzień byłam słaba, zmęczona i zdemotywowana. W konsekwencji źle się czułam cały dzień. Moje środowisko, w którym przebywałam również miało się nie najlepiej przez moją fatalna postawę, a na dodatek przyjęłam znacznie większą ilośc kalorii i to na koniec dnia. Wiadomo, że nie jestem w stanie tego wykorzystać w nocy, więc wszystko odłożyło się w formie wałeczków i nocnej bezsenności wywołanej przejedzeniem. A rano – odbijanie i ból żołądka. Czy było warto? Absolutnie nie! Jedzmy więc regularnie i nie rezygnujmy z posiłków. Częste usuwanie posiłków ma też drugie dno – powoduje zwolnienie metabolizmu i gromadzenie tłuszczu. Pamiętajmy o tym!

Daj znać, co o tym myślisz!